banner

Motor Vice Mistrzem Polski

Email Drukuj PDF
Rozgrywki sezonu 1991 miały charakter wybitnie ekspresowy. Po nieudanych pertraktacjach z Perem Jonssonem, w ostatniej chwili wzmocnił drużynę Motoru młody talent z Australii – Leigh Adams. Na pierwszym ligowym meczu w Lublinie na trybunach zasiadło ponad dwadzieścia tysięcy widzów. Obejrzeli oni koncert jazdy w wykonaniu swojej drużyny. Motor rozgromił Morawskiego 61-29. Nie było mocnych tego dnia na Nielsena i debiutującego w barwach Motoru Leigha Adamsa. Obaj zdobyli komplety punktów. Niepokonany był również jadący z rezerwy Dariusz Stenka.
Lublinianie na swoim torze odnieśli komplet zwycięstw i wygrali dwa mecze wyjazdowe. Nieprawdopodobne emocje przeżyli lubelscy kibice 15 września 1991 roku. Zwycięski mecz po dublecie 5:1 w ostatnim biegu z bydgoską Polonią zadecydował o tym, że żużlowcy z Koziołkiem na plastronie pierwszy raz w swojej historii zostali wicemistrzami Polski w kategorii drużynowej. Radość kibiców nie miała granic. Lublin oszalał na punkcie żużla! Autorami największego sukcesu byli: Hans Nielsen, Leigh Adams, Antonin Kasper, Marek Kępa, Dariusz Stenka, Dariusz Śledź, Jerzy Mordel, Jerzy Głogowski, Robert Jucha, Tomasz Pawelec, Marek Muszyński, Robert Birski, Marek Iwaniec i Robert Szewczyk. Drużyna startowała oczywiście pod wodzą trenera Witolda Zwierzchowskiego, a motocyklami opiekowali się: Krzysztof Góral, Sławomir Krawczyk i Jerzy Zgierski.
18 września lublinianie mieli okazję obserwować ciekawy międzypaństwowy test-mecz Polska – Australia, który zakończył się wynikiem 50:58. W reprezentacji kraju wystąpili zawodnicy gospodarzy: Śledź – 10 pkt., Kępa – 9 pkt., Mordel – 3 pkt.
Po zakończeniu sezonu żużlowego działacze, zawodnicy z rodzinami i przyjaciele sekcji żużlowej Motoru spotkali się w plenerze, by podsumować miniony sezon. Było ognisko, pieczone kiełbaski i oczywiście piwo. Spotkanie upłynęło w bardzo radosnym nastroju, gdyż drugie miejsce drużyny w Polsce było największym sukcesem w historii żużla w Lublinie. Pozostał jednak pewien niedosyt, bowiem przy odrobinie szczęścia i gdyby nie uraz kręgosłupa Darka Stenki, mógł był tytuł mistrzowski. W corocznym plebiscycie „Kuriera Lubelskiego” triumfował wspaniale jeżdżący idol kibiców nad Bystrzycą Hans Nielsen.
Sezon 1992 zespół Motoru rozpoczął osłabiony brakiem Darka Śledzia i Jurka Głogowskiego. Mimo to zaskoczona żużlowa Polska podziwiała rewelacyjną formę zawodników Motoru. Nikt wówczas nie przypuszczał, że siódma runda spotkań ekstraklasy będzie stanowiła punkt zwrotny dla lublinian. Motorowcy tego dnia przyjechali do Tarnowa w roli faworyta i tylko z jednym straniero – Leighem Adamsem. Działacze z Lublina zakwestionowali prawo do startu obcokrajowca Unii -Simona Wigga, który nie miał ze sobą oryginału licencji. Sędzia dopuścił Anglika do startu, ale działacze lubelscy podjęli decyzję o odmowie startu. Główna Komisja Sportu Żużlowego uznała słuszność decyzji sędziego Macieja Spychały podjętych w czasie meczu Unia – Motor w Tarnowie, w sprawie dopuszczenia do meczu Simona Wigga na podstawie przesłanego przez jego federację ACU faxu kopii licencji i zatwierdziła walkower 40:0 dla Unii. Od tej chwili z drużyny zeszło powietrze.
Mimo zajęcia bezpiecznego miejsca w ligowej tabeli, pozostał niesmak, bowiem apetyty i możliwości zespołu były dużo większe! Wszyscy w spokoju analizowali i zastanawiali się, dlaczego drużyna z Koziołkiem na plastronie nie powtórzyła wyniku z przed roku? Dariusz Stenka powiedział: „Rozpoczął się kryzys finansowo-organizacyjny, w klubie brakowało odpowiedniego sprzętu i ubył bardzo wartościowy zawodnik Dariusz Śledź. Były to przyczyny, które uniemożliwiły zrobienie dobrego wyniku.”
Do kolejnych rozgrywek Motor przystąpił bez Marka Kępy, ale z Jerzym Głogowskim. Piąte miejsce w tabeli na koniec rozgrywek nie odzwierciedlały potencjału klubu. Znakomity sezon mieli Stenka, Mordel i Robert Jucha, który z klubowego „kopciuszka” stał się filarem drużyny. W „Gazecie Wyborczej” ukazał się komentarz: „Tegoroczne starty Dariusza Stenki w Indywidualnych Mistrzostwach Świata należy uznać za wielki sukces lubelskiego speedwaya. Stenki w tak wybornej formie dawno nie widzieliśmy. W Pradze był o krok od półfinału światowego. Byli tacy co żałowali, że Stenka nie kupił od Kokina tego jednego, nieszczęsnego punktu. Może czasami rywalizacja fair play nie popłaca. Dla mnie jednak Stenka pokazał, że jest sportowcem dużego formatu. Walczył i liczył tylko na swoje umiejętności...” Ponadto to dwójka lublinianie awansowała wcześniej do finału IMP, który odbył się w Bydgoszczy. Wielką niespodziankę sprawił Jerzy Mordel. Lublinianin odniósł życiowy sukces zdobywając 9 punktów, co dało mu piąte(!) miejsce w doborowym towarzystwie. Przy odrobinie szczęścia mógł stanąć na podium. Stenka z 5 oczkami uplasował się na czternastym miejscu. Popularny „Ojciec” stanął na drugim stopniu podium we wrocławskim fianle Złotego Kasku. Motor jako jedyny klub w Polsce wzbogacił się aż o pięciu nowych zawodników w sezonie 93. Paweł Staszek – wielki talent i nadzieja lubelskiego speedwaya, już wygrywał pojedynki w ekstraklasie. Robert Dados też pokazał, że drzemią w nim duże możliwości. Mimo niewykorzystanej szansy walki o medal, końcowy rezultat oceniono pozytywnie, wręcz optymistycznie.
17 lutego 1994 roku wielokrotny mistrz świata Hans Nielsen podpisał kontrakt w Pile. Dla kibiców Motoru był to niewątpliwie szok, ale sprawę zawalili działacze na jesieni zeszłego roku nie rozliczając się za starty z „Profesorem z Oxfordu”. W Lublinie zapanowała „żałoba”. Odejście Nielsena spowodowało trwający do dziś kryzys speedwaya nad Bystrzycą i było to poważnym sygnałem niedowładu organizacyjnego. Sezon 1994 był ciężki, a spadek z ekstraklasy wisiał na włosku.
W poniedziałek 12 września Apator mający jeszcze teoretyczne szansę na mistrzostwo uległ na własnym torze Motorowi 44-45! Wielu obserwatorów tego meczu twierdziło, że torunianie robili wszystko, aby nie wygrać... Czynności wyjaśniające przeprowadzone przez kierownictwo toruńskiego klubu, jak też GKSŻ nie potwierdziły zarzutu manipulowania wynikiem przez zawodników. Podejrzenia i niesmak jednak pozostały... „Przegląd Sportowy” napisał tak – „Motor się uratował, ale był to początek końca potęgi lubelskiej drużyny. A żużlowa Polska w zależności od sytuacji albo śmiała się w kułak, albo płakała. Bo przecież... nikt nikogo za rękę nie złapał, bo przecież nie było dowodów.” 25 września 1994 roku Motor po pięknym, zaciętym spotkaniu zwyciężył Unię Tarnów 46-44 i ostatecznie utrzymał się w ekstraklasie. W roku 1994 odbyły się na lubelskim torze dwa turnieje przy świetle elektrycznym. Najpierw pożegnalny turniej Nielsena, a potem spotkanie Motoru z Teamem Leigha Adamsa. Dostarczyły one kibicom niezapomnianych emocji i wrażeń.
Jeszcze nigdy tak wcześnie żużlowcy Motoru nie zaczynali jazd na torze jak w 1995 roku. 1 stycznia o godzinie 1440 jako pierwszy pojawił się Marek Kępa. Zaraz po nim wyjechał Robert Jucha. Tor wyglądał źle, a cała nawierzchnia pokryta była błotnistą mazią. Trener Witold Zwierzchowski przeprowadził pokazowe zajęcia. Trzecim odważnym, który wsiadł na motocykl był Robert Dados. Od 1 lutego sekcja żużlowa przeszła na autonomię. Miało to pomóc w funkcjonowaniu sekcji i rozmowach z potencjalnym sponsorami.  Pospolite ruszenie zaowocowało entuzjazmem i nadzieją, że może nie będzie tak źle, ale drużynę opuścił po pięciu latach Stenka. Skład Motoru był tak zdekompletowany, że zespół z ogromnym trudem dokończył rozgrywki. Smutne pożegnanie z ekstraklasą nastąpiło 18 września 1995 roku. Tego dnia żużlowcy Motoru ulegli gładko Polonii Bydgoszcz 31-59. Jedynie talent Roberta Dadosa eksplodował i było to widać na torach całej Polski. Po dobrych występach z każdego wyjazdu zawodnik ten wracał z propozycją zmiany barw klubowych! Nad autonomiczną sekcją żużlową Motoru Lublin zebrały się czarne chmury. W klubie poza długami nie było praktycznie niczego. Lubelski czarny sport umierał, i to umierał przy całkowitej obojętności władz miasta i kibiców. Jeszcze niedawno, gdy zawodnicy Motoru wygrywali z najlepszymi, stadion pękał w szwach. Na ostatnie imprezy przychodzili najwierniejsi sympatycy speedwaya, a była ich zaledwie garstka. Dlatego też piwo „Lech” jakie serwowano w parkingu po zawodach ligowych z bydgoską Polonią niektórzy kibice uznali za stypę po lubelskim żużlu...
Działacze Motoru potrzebujący kasy jak „tlenu do życia” sprzedali definitywnie Roberta Dadosa i Pawła Staszka do Grudziądza za rekordową na owe czasy sumę trzech miliardów stu pięćdziesięciu milionów złotych. Uzyskane środki finansowe momentalnie rozdysponowano na spłatę najpilniejszych zobowiązań. Ludzie związani z sekcją żużlową Motoru nie widząc szans na wyjście z beznadziejnej sytuacji musieli wreszcie powiedzieć – pas.

Podyskutuj na forum »

 

Następny mecz

kmz-bogdanka1 logo rawicza
Lublin-Rawicz
5 września 2010 r.
godz. 16:30







Speedway Foto

Lublin-Łódź
Image Detail

więcej »

Sonda

Jak podobał Ci się mecz okrzyknięty hitem sezonu 2010 w Lublinie?
 

Bilety i karnety

Ceny biletów w rundzie finałowej 2010:
Normalny 25 zł, Ulgowy 12 zł, VIP 40 zł
Program Zawodów 5 zł
Więcej szczegółów TUTAJ

Czy wiesz, że...

W roku 1976 Motor Lublin po raz pierwszy w historii lubelskiego żużla awansował do extraklasy.

Fani naszego klubu online

Naszą witrynę przegląda teraz 26 gości 

Zostań żużlowcem!

Marzy Ci się żużlowa kariera?

Masz 14 lub 15 lat?

Jazda na motocyklu nie jest Ci obca?

Jeżeli TAK, to zapisz się do szkółki !!!

Po więcej szczegółów kliknij TUTAJ

Poszukujemy managerów!

Nasz Klub poszukuje kandydatow na managerów ds. marketingu do reprezentowania interesów Klubu w zakresie kontaktów handlowych i marketingowych.

Po więcej szczegółów klikinij TUTAJ !

Zostań podprowadzającą!

Masz ukończone 17 lat, jesteś kreatywną, pewną siebie osobą, lubisz być w centrum uwagi i do tego chcesz dodatkowo zarobić? Ta propozycja jest dla Ciebie! Po więcej szczegółów kliknij TUTAJ!