Towarzystwo Żużlowe Lublin wystartowało w drugoligowych rozgrywkach w 2001 roku. Za swój cel postawiło sobie nawiązanie do sukcesów Motoru Lublin - najpiękniejszych kart w historii lubelskiego żużla. W 2001 roku nad Bystrzycę powrócił wychowanek Motoru Janusz Stachyra, który objął posadę jeżdżącego trenera. Niestety nie zmieniła się pozycja w tabeli i lublinianie ukończyli sezon na przedostatnim miejscu w II lidze.
Rok 2002 okazał się ważny dla TŻ Lublin. Pod wodzą Janusza Stachyry zespół awansował do I ligi. Stało się to możliwe dzięki pomocy SIPMY S.A., która to stała się wkrótce sponsorem strategicznym klubu. Był to czwarty awans w historii lubelskiego speedwaya. Podopieczni trenera Stachyry postawili kropkę nad „i” pokonując w Ostrowie Iskrę 46:44. Awans wywalczyli: Marek Dera, Daniel Jeleniewski, Konrad Kurtz, Jerzy Mordel, Robert Przygódki, Dawid chudych Janusz Stachyra, Atilla Stefani, Eduard Szajchulin, Sebastian Trumiński chudych Magnus Zetterstroem. Po siedmiu chudych latach miały nastąpić tłuste.
Aby jednak na kolejny rok postawić sobie wyżej poprzeczkę potrzebne były wzmocnienia. Dariusz Sledź, wychowanek lubelskiego Motoru, powrócił do rodzinnego miasta po jedenastu latach i zasilił skład TŻ Sipma. Zarząd klubu postawił jasny cel - utrzymanie. Aby to osiągnąć zakontraktowano dwóch uczestników cyklu Grand Prix - Lee Richardsona i Hansa Andersena oraz Grzegorza Knappa. Po bardzo ciekawym, ale pechowym sezonie nasza drużyna zajęła trzecie miejsce w I lidze. Kibicie licznie zapełniali trybuny stadionu przy Al. Zygmuntowskich, a nowymi idolami fanów byli skutecznie jeżdżący Anglik Richardsson i Darek Śledź.
Kibice żużlowi czekali na sezon 2004 z niecierpliwością. Nowymi twarzami w lubelskiej drużynie byli Mariusz Franków oraz Peter Karlsson. Inauguracyjna rywalizacja z GTŻ Grudziądz toczyła w cieniu śmierci Roberta Dadosa. Wychowanek Motoru, miał być wzmocnieniem teamu SIPMY, której celem było wywalczenie awansu do ekstraligi. Niestety, tydzień przed pierwszymi zawodami „Dadi” popełnił próbę samobójczą. Siedem dni walczył o życie. Przegrał. Mimo tej tragedii lubelski żużel był o krok od świętowania powrotu do elity. Popularne "Koziołki" po dobrym sezonie i zwycięstwie u siebie w ostatnim meczu z rzeszowską Stalą 52:37 wywalczyli prawo do barażu z ZKŻ Zielona Góra o awans do ekstraligi. Mimo pewnej wygranej w pierwszym meczu barażowym różnicą 14 punktów dzięki bardzo dobrej postawie Karlssona i Piszcza lublinianie nie obronili tej przewagi na wyjeździe. ZKŻ zachował ligowy byt, a szczęście było tak blisko…
Już od początku zmagań sezonu 2005 lubelscy kibice czarnego sportu, mający jeszcze dobrze w pamięci ubiegłoroczne baraże o ekstraligę, musieli ostudzić rozbudzone oczekiwania i pogodzić się ze słabymi wynikami ulubieńców. Zawodzili prawie wszyscy. W zespole zaszło kilka zmian i przez cały sezon brakowało krajowego lidera. Rokujący spore nadzieje debiutant - Kacper Kępa, był największym pechowcem w lubelskiej ekipie. Fatalny w skutkach upadek, w trakcie zawodów młodzieżowych skutkował końcem przygody z żużlem. Jesper Jensen starty w polskiej lidze traktował rekreacyjnie, a TŻ regularnie przegrywało swoje mecze. Ze stanowiskiem trenera pożegnał się Zbigniew Studziński, którego zastąpił Jerzy Głogowski. Dopiero widowiskowa jazda Fina Joonasa Kylmakorpi bardzo przypadła do gustu lubelskim fanom. Na pochwałę zasłużył Daniel Jeleniewski, który prezentował wysoką formę. Sezon żużlowy Anno Domini 2005 w Kozim Grodzie oficjalnie zakończył I Memoriał Witolda Zwierzchowskiego i Roberta Dadosa. 16 października mimo przeraźliwego zimna turniej obejrzało ponad dwa tysiące zagorzałych sympatyków czarnego sportu nad Bystrzycą. Szesnastu zawodników z całej Polski rywalizowało w 20-biegowym turnieju indywidualnym. Gościem honorowym imprezy był wielokrotny mistrz świata Hans Nielsen, który zawitał do Lublina w piętnastą rocznicę swego debiutu w barwach Motoru Lublin. Dzięki temu lublinianie mieli możliwość wspomnień i spotkania ze swym idolem, a „profesor speedwaya” zwiedził przy okazji Lublin i okolice. Rozegrał nawet partyjkę golfa na polu w Wierzchowiskach. Po ósmej gonitwie wsiadł na motocykl Pawła Staszka i wykonał rundę honorową dla lubelskich kibiców. Zwycięzcą pierwszego memoriału z kompletem punktów został Paweł Staszek. Rozegrano dodatkowo memoriałowy bieg poświęcony pamięci Tadeusza Tkaczyka, który zakończył się niespodziewanie wygraną Daniela Jeleniewskiego przed Staszkiem i Mordelem. Dla Jurka był to występ kończący jego wieloletnią karierę na lubelskim torze.
Przed sezonem 2006 drużynę i grono działaczy TŻ mocno przemeblowano. Przybyła armia zaciężna, która dobrze prezentowała się tylko przy podpisywaniu kontraktów i nie chciała umierać na torze za Lublin… Zakontraktowano zawodników ze znanymi nazwiskami jak Piotr Świst, Jacek Rempała, Bohumil Brhel czy Chris Louis. Jak pokazało życie, nazwiska same nie jeżdżą. Szumne zapowiedzi walki o ekstraklasę spaliły na panewce, a klub popadł w duże kłopoty finansowe. Aby zapewnić sobie utrzymanie w lidze nasi zawodnicy musieli wygrać mecz z KSŻ Krosno. Zawody nie spotkały się ze zbyt dużym zainteresowaniem kibiców, a TŻ w odmłodzonym z konieczności składzie zwyciężył krośnieńskie wilki 62:28. W związku z sytuacją finansową klubu pojawiło się trudne pytanie – czy sport żużlowy w Kozim Grodzie przetrwa?
Wydawało się zimą 2007 roku, że to już koniec żużla pod szyldem TŻ SIPMA Lublin. GKSŻ długo zwlekał z udzieleniem licencji na kolejny sezon dla lublinian, ale dzięki pomocy sponsorów udało się cudem przystąpić do kolejnych rozgrywek. Celem rodzącej się bólach drużyny było utrzymanie, a raczej przetrwanie do końca rozgrywek. Pierwszy mecz pokazał, że zespół TŻ, złożony z wychowanków, jest w stanie dostarczyć swoim kibicom wielu emocji i sprawić kilka niespodzianek. Janusz Stachyra, trener TŻ Sipma mówił: „Widać, że koncepcja budowy składu z zawodników rodem z Lublina sprawdziła się, o czym świadczy liczba kibiców na trybunach i gorący doping. Chcielibyśmy w każdym meczu dostarczać naszym fanom podobnych emocji. Po prostu w Lublinie jest dla kogo jeździć”. Dalej nie było już tak dobrze i o utrzymaniu drużyny w I lidze decydowały mecze barażowe z Lokomotiv Daugavpils. Zespół TŻ Sipma nie odrobił 44 punktów straty z pierwszego meczu barażowego rozegranego na Łotwie. Podopieczni Janusza Stachyry mimo zwycięstwa u siebie 53:40 opuścili szeregi pierwszoligowców. 14 października 2007 roku punkty dla TŻ SIPMA zdobyli: Stachyra 16, Jeleniewski 18, Piszcz 13, Kus 4 i Klimek 2. Drużyna TŻ przegrała baraże przez pierwszy fatalny mecz na wyjeździe. Sezon 2007 przyniósł lubelskim kibicom gorzką pigułkę do przełknięcia, jakim był spadek do drugiej ligi. Prezentujący bardzo dobrą formę przez cały sezon Daniel Jeleniewski w finale IMP okazał się rewelacją turnieju i zajął wysokie 4 miejsce. To najlepszy wynik w tych rozgrywkach zawodnika reprezentującego lubelski zespół.
W marcu 2008 roku Kurier Lubelski oznajmił: „W tym sezonie ligowego żużla w Lublinie nie będzie. – Dostaliśmy pismo z Lublina, w którym działacze poinformowali, że nie dadzą rady i TŻ w lidze nie wystartuje – mówi Piotr Szymański, przewodniczący GKSŻ. Najwięksi optymiści do końca łudzili się, że lublinianie przystąpią do drugoligowej rywalizacji, działacze TŻ zrezygnowali jednak z ubiegania się o licencję. To spory zawód dla tysięcy fanów czarnego sportu nad Bystrzycą.”
To czarny sport był jedną z najbardziej popularnych dyscyplin sportu nad Bystrzycą dla kilku pokoleń kibiców. Zawodnicy z Koziołkiem na plastronie rozsławiali klub i miasto na całym świecie. Zmieniały się regulaminy, zmieniali się zawodnicy, trenerzy, działacze i prezesi klubu. Przez te wszystkie lata przewinęło się też wielu wspaniałych ludzi, często społeczników, którzy pracowali dla dobra lubelskiego żużla. Grupa toromistrzów, spikerów, podprowadzających, sędziów, wirażowych czy ludzi z obsługi toru. Na szczęście brak ligowego żużla w Lublinie nie trwał długo bo tylko jeden rok, a obecny Klub Motorowo-Żużlowy startujący w bieżącym sezonie pod nazwą KMŻ Redstar Lublin kontynuuje ponad 60 letnią tradycję sportu żużlowego w Lublinie.






