Przerwę zimową 1996 roku wypełniła walka o istnienie speedwaya nad Bystrzycą. Zmąciła ją jednak tragiczna wiadomość. 8 lutego 1996 roku zmarł we Wrocławiu trener Witold Zwierzchowski. Będąc trenerem odniósł z zawodnikami Motoru największe sukcesy. Potrafił stosować iście pokerowe zagrywki, dzięki którym wygrał wiele spotkań z teoretycznie silniejszymi przeciwnikami. Przegrał jednak walkę o swoje życie...
W tym czasie nowy klub powstawał na zgliszczach dawnej drużyny. Dogadano się z Motorem w sprawie przekazania pozostałych zawodników i motocykli. Żużlowe środowisko ogarnął entuzjazm. Zakupiono z Wandy Kraków lubelskich wychowanków: Jerzego Głogowskiego i Piotra Styczyńskiego, a podstawowym zawodnikiem zagranicznym został Misza Starostin. Wierzono, że nowy klub rozpoczynający działalność z czystym kontem będzie silny i szybko odzyska dla Lublina ekstraklasę. 20 lutego 1996 roku po zarejestrowaniu w Urzędzie Wojewódzkim, rozpoczął działalność Lubelski Klub Żużlowy. Na czele nowego zarządu stanął redaktor Andrzej Kwiek. Sympatycy żużla w Kozim Grodzie odetchnęli z ulgą. Czarny sport przetrwał agonię! Rozpoczął się kolejny etap w biografii speedwaya nad Bystrzycą...
Sukcesem było, że LKŻ odjechał pierwsze dwa sezony. Na wyróżnienie zasługiwali jedynie Piszcz i Mordel, którzy tworzyli trzon drużyny. Na domiar złego fuzja w 1997 roku z INTER POLANEM Rzeszów i występy juniorów tego klubu doprowadziły LKŻ w szybkim czasie do długów. Na szczęście prowadzono szkolenie młodzieży, które zaowocowało kilkoma licencjami.
Sezon 1998 przyniósł poprawę sytuacji, a liderem lubelskiego zespołu został Węgier Zoltan Adorjan, który wspólnie z Jerzym Modelem decydował o sile drużyny. Lublinianie ukończyli rozgrywki na 8 miejscu w tabeli, ale dobrym prognostykiem na przyszłość była postawa juniorów : Trumińskiego i Cieślaka. Ponadto na szczególną uwagę zasługuje święto lubelskiego speedwaya, które odbyło się 26 września 1998 roku. Podczas jubileuszu 50-lecia lubelskiego sportu żużlowego wystąpili zawodnicy, trenerzy i działacze z lat 1948-1998.Na stadionie przy Al. Zygmuntowskich jako pierwsi wystąpili artyści : Bohdan Łazuka i Tadeusz Drozda. Ich godzinny występ wprawił pięciotysięczną widownię doskonały humor. Następnie odbyła się ceremonia wręczenia nagród i upominków dla zasłużonych lubelskiemu speedwayowi w minionym półwieczu. Uhonorowano prawie pięćdziesiąt osób medalami, pucharami oraz okolicznościowymi nagrodami. Główną nagrodę plebiscytu „Kuriera Lubelskiego” i „Anonsów” na żużlowca 50-lecia otrzymał zwycięzca najbardziej prestiżowej kategorii – Marek Kępa, który nieznacznie wyprzedził Włodzimierza Szwendrowskiego. Przed meczem drużynowym odbyła się miła uroczystość pożegnania z torem Marka Kępy. Został rozegrany wyścig pożegnalny z udziałem kończącego 21-letnią karierę ”Stefka”. Dream Team LKŻ nie dał gościom All Stars większych szans i wygrał 13-biegowe spotkanie 47:31. Po przerwie rozegrano VII biegowy turniej indywidualny, w którym triumfował wychowanek z nad Bystrzycy – Dariusz Śledź. Jednym z uczestników imprezy był Robert Dados, który w sierpniu ‘98 został Indywidualnym Mistrzem Świata Juniorów i trafił do GP. Miesiąc później potwierdził swoje mistrzostwo zdobywając tytuł Indywidualnego Mistrza Polski Juniorów. Ostatni akord jubileuszu odbył się w salonie Opla „Auto Lux” przy ulicy Północnej. Przebojów kulinarnych było tyle, że nie sposób dziś wszystkie wymienić. Zarówno szwedzki stół, wojskowa kuchnia polowa, grile oraz barek wytrzymały oblężenie żużlowej braci…
W roku 1999 do lubelskiej drużyny wrócili starzy znajomi: Dariusz Stenka i Robert Jucha. Ponadto zespół wzmocnił Szwed Magnus „Zorro” Zetterstroem. Mimo to żużlowcy LKŻ uplasowali się dopiero na siódmym miejscu w drugoligowych rozgrywkach. W grudniu tegoż roku ukazała się książka dokumentująca historię startów żużlowców Motoru pt. „Z Koziołkiem na plastronie”. Podczas uroczystej promocji w Hadesie była okazja to wspomnień i spotkania kilku pokoleń lubelskich rycerzy czarnego toru.
Po reorganizacji rozgrywek i podziale na trzy ligi żużlowcy z nad Bystrzycy znaleźli się w najniższej klasie rozgrywkowej. Na domiar złego zajęli w niej przedostatnie miejsce wyprzedzając jedynie Wandę Kraków. Doszło do paradoksalnej sytuacji, bowiem w tym samym czasie powstał drugi klub w Lublinie MKŻ Dziesiąta, który zgłosił się do rozgrywek ligowych w sezonie 2000. Konflikt miedzy LKŻ, a MKŻ dotyczący toru przy Al. Zygmuntowskich nie wróżył nic dobrego. Bieda aż piszczała, a dwa lubelskie kluby nie potrafiły znaleźć ze sobą wspólnego języka. Po raz kolejny czarny sport znalazł się na ostrym zakręcie. Prezes LKŻ Lublin – Krzysztof Gołebiowski powiedział pas, a MKŻ nie wystartował w lidze.






